Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 23 stycznia 2014

"All you need is love" ~` część I


Po wspaniałych świętach i urodzinach Charliego nastał wreszcie 31 grudnia. Przyjaciół już od rana ogarnął szał sprzątania. Sylwestra, którego połączono z urodzinami Rossa, mieli spędzić w domu Laury, tym razem w nieco mniejszym gronie. Zaproszenie dostał cały zespól R5, Calum, Raini, Charlie i Alex. Dwoje ostatnich czuło się już znaczniej lepiej. Charlie wciąż miał szynę na nodze, ale to na szczęście nie przeszkodziło mu w bezpiecznym dotarciu do domu brunetki.

W tym momencie Ross ucinał sobie pogawędkę z Raini, która usiłowała przyczepić złote serpentyny do sufitu.
- Szybko minął ten rok – westchnął blondyn – Aż trudno w to uwierzyć, tyle się zmieniło…
- Co ty nie powiesz – mruknęła Raini, z trudem utrzymując się na chybotliwym krzesełku.
- Taka jest prawda, moja droga. Czas mija, starzejemy się – rzekł melancholijnie Ross.
- Powiem ci, kto się zaraz zestarzeje. JA! Na tym cholernym krześle, jeśli zaraz mi nie pomożesz! – ryknęła czarnowłosa.
Nastolatek potulnie przybył jej z pomocą. Całemu wydarzeniu z rozbawieniem przyglądała się Alex:
- Dobra robota, Ray! Wreszcie ktoś go zagonił do pomagania.
- Ma się te zdolności organizacyjne – przyznała skromnie Raini.
- Dziewczyny, jesteście niemożliwe – jęknął Ross – jest dopiero dziesiąta rano, do Sylwestra mnóstwo czasu, a wy już latacie po domu jak kot z pęcherzem i wszystko pucujecie. Na co ten pośpiech?
- A na to – Laura siedząca nieopodal ze ścierką w ręku przyłączyła się do rozmowy – żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik do godziny 16:00.  Potem będziemy spokojnie mogli zacząć imprezę, bez żadnych opóźnień.
- Macie zamiar sprzątać jeszcze 6 GODZIN?! – przeraził się Ross.
- A ty to co?! – zawołały na raz wszystkie dziewczyny.
- Yyy...no tak, mój błąd. A więc… MAMY zamiar sprzątać jeszcze 6 godzin?
- No tak, ja nie widzę w tym problemu – wzruszyła ramionami Laura – Po ostatniej imprezie Vanessy dom wygląda, jakby przeszło po nim tornado.
- Bo siostrę trzyma się krótko, wiem co mówię – rzekł z pewnością w głosie Ross.
- Ha! Ciesz się, że nie ma tu Rydel, bo po tych słowach pewnie byś oberwał – stwierdziła Alex.
- Jak najbardziej by ci się z resztą należało – wtrącił Raini.
- Wiecie co, nie zniosę ani sekundy dłużej towarzystwa złośliwych bab. Idę stąd – obraził się Ross i demonstracyjnie wymaszerował z pokoju, udając się do salonu. Tam na kanapie siedział Charlie, który nucił pod nosem i pobrzękiwał na gitarze. Blondyn dyskretnie stanął w progu i wysłuchał utworu granego przez kolegę.
- Hej, to było całkiem niezłe! – rzekł po ucichnięciu strun gitary.
Charlie natychmiast zwrócił się w jego stronę:
- Co było niezłe?
- Ta piosenka, którą przed chwilą grałeś. Czyja?
- Moja  - rzekł krótko szatyn.
- Naprawdę ? – Ross nie krył zdziwienia  - nie wiedziałem, że komponujesz. Dobra robota!
- Dzięki – uśmiechnął się Charlie – Napisałem ją… Napisałem ją dla Alex. 
- Masz dziś dobrą okazję, żeby jej zagrać – stwierdził Ross – Spodoba jej się.
- Tak myślisz?
- Jasne, jestem tego pewien.
- Nie zaszkodzi spróbować…. – Charlie zagapił się w okno, po czym zwrócił się w stronę towarzysza – a ty coś planujesz z Laurą?
- O tak – Ross zatarł ręce  - Ale to moja słodka tajemnica.

Czas mijał błyskawicznie. O 18:00 zjawili się bracia i siostra Rossa oraz Calum. W domu Laury od razu zrobiło się weselej i pięć razy głośniej.
- Mam nadzieję, że macie petardy? – spytał Rocky.
- Pewnie  - Ross pokazał mu stos kartonowych pudeł leżących przy wejściu do domu.
- To dobrze. Bo przywiozłem trzy pudła swoich - wyszczerzył się brunet i zaczął wyciągać z bagażnika swój „sprzęt”.
Ross przewrócił oczami i pomógł bratu ustawić pudła przy innych.
Calum i Raini w tym czasie zajmowali się przygotowywaniem koreczków.
- Mmm, ale jestem głodny… - rudzielec sięgnął po przystawkę.
- Zostaw!  - Ray zdzieliła go po łapach – To dla gości.
- Hmm przepraszam? A ja to niby kim jestem? – obraził się Calum.
- Bezczelnym głodomorem – ucięła czarnowłosa.
- Jak wam idzie? – Alex w pośpiechu wpadła do kuchni.
- Praca wre. Ja robię koreczki, a Calum je zżera.
- O wypraszam sobie! – oburzył się piegowaty.
- Co to za krzyki, ludziska? – do pomieszczenia weszła Rydel. Ubrana była w świetnie dopasowaną, czarną sukienkę z tiulem. Na nogi założyła czarne szpilki na wysokim obcasie. Włosów nie miała rozpuszczonych, tym razem upięła je w gustowny koczek. Zrezygnowała też z tysiąca bransoletek i koralików, które zazwyczaj nosiła na rękach. Zastąpiła je elegancką, srebrną bransoletką. Wszyscy umilkli, przyglądając się jej w zachwycie.
- Boże, ale ślicznie wyglądasz! – Alex przerwała ciszę.
Zewsząd napłynęły ku speszonej blondynce różnorakie komplementy. W końcu do kuchni wpakowali się pozostali bracia Lynch, których natychmiast wygoniła Raini, w celu uratowania koreczków przeznaczonych na później. Rydel napotkała wzrokiem Ella i zadrżało jej serce. Jego oczy migotały w pełnym zachwycie…

Tymczasem Ross po uporaniu się z pudłami, zawołał Rylanda. Przez pół godziny w kompletnym odosobnieniu szeptem ustalali pewne dodatkowe atrakcje.
Do końca roku pozostało niecałe 6 godzin.

***

PRZEPRASZAM. jej strasznie Was przepraszam, ze tak zaniedbałam bloga:(
dodaję wreszcie ten rozdział, chociaż miałam go dodać hoho...na początku stycznia. 

no cóż...jak widać jeszcze nie kończę bloga, ostatni rozdział podzieliłam na dwie części, dziś dodaję pierwszą. Po prostu chciałam dodać jak najszybciej, a jakbym od razu napisała dwie części, czekalibyście pewnie kolejny miesiąc:/

jeszcze raz przepraszam. zapraszam do czytania i proszę komentarze.
kocham wszystkich Czytelników:***

~`BabyBlue

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Hej. Krótkie info - rozdział dodam albo w ten, albo w przyszły weekend. Miał być na Sylwestra, ale miałam sporo zamieszania z imprezą w moim domu i nie miałam czasu napisać:D

Definitywnie ostatni rozdział, więc przygotujcie się na dłuuuuugie podziękowania:)

~`BabyBlue

poniedziałek, 23 grudnia 2013

"You'd better watch out for a mistletoe they're hanging..."

                                                                             
                                                                              ***
Wszystko było już dokładnie zaplanowane. Dzięki Stormie i Markowi, którzy chętnie przyłączyli się do przygotowań, zakupy świąteczne poszły szybko i przyjemnie. Charlie i Alex wypoczywali w jego domu 
i powoli wracali do zdrowia. Ekipa „Austina i Ally” odwiedziła ich w godzinach popołudniowych i pomogła im w przystrajaniu domu. Cały wieczór przygotowywano potrawy wigilijne, które następnego dnia miały być zaniesione do restauracji „White&Black”. Charlie był lekko zakłopotany tym, że wszyscy ofiarują mu pomocną dłoń, a on nie może się im odwdzięczyć. Kiedy proponował zapłatę, skwitowano go głośnych wybuchem serdecznego śmiechu. Jessy przyjechała około18stej i przez dwie godziny omawiała z nim szczegóły dotyczące jego rocznego pobytu w studio. Charlie miał dostać pracę, która polegała na ustawianiu rekwizytów, strojeniu instrumentów itp. Z racji tego, że zapewniono mu stały dochód oraz miejsce zamieszkania (w spadku odziedziczył dom babci Herswish, więc nadal mógł w nim przebywać), inspektorzy z domu dziecka nie mieli prawa go zabrać. Szatyn wielokrotnie dziękował Jessy za jej pomoc i do końca dnia był uśmiechnięty od ucha do ucha. Jeśli zaś chodzi o Gemmę, w plan zemsty na niej byli wtajemniczeni prawie wszyscy…

W Wigilię towarzysze spotkali się w restauracji. Przybyła cała ekipa serialu, zespół R5, Stormie i Mark, Calum razem z rodzicami, Raini z młodszym bratem Rico, rodzice Laury oraz siostra Vanessa (zrobili jej ogromną niespodziankę, gdyż zapowiadali, że nie dadzą rady przyjechać do Miami w tym roku), Alex z rodzicami oraz Charlie. Ross zgodnie z planem zadzwonił do Gemmy i zaprosił ją na wspólną ucztę. Oczywiście ochoczo przystała na jego propozycję i przybyła, jak to ona, w pełni wymalowana i ubrana w wydekoltowaną, migoczącą sukienkę. Laura ledwo powstrzymywała się od rzucenia się na nią z pięściami, ale wiedziała, że wszystko zaraz się wyjaśni. Kiedy wszyscy goście już przybyli oraz się powitali, Stormie wyszła na środek i rzekła uroczystym tonem:
- Panie i panowie! Zanim każdy z nas weźmie opłatek, by połamać się nim z towarzyszem, chciałabym pokazać wam krótki filmik. Jest to filmik niezwykle interesujący, stawiający wiele spraw w nowym świetle. Pojawi się w nim jedna postać obecna na naszej sali. Waszym zadaniem jest znaleźć tę osobę i głośno wypowiedzieć jej imię. To jak, zaczynamy? – zwróciła się z pytaniem do tłumu, który ochoczo przytaknął.
Alex uruchomiła nośnik i skierowała go na białą ścianę. Po chwili wcisnęła przycisk „play”. Oczom wszystkich zebranych ukazał się filmik, na którym blond włosa dziewczyna wpada na Raini i wytrąca z jej rąk komórkę. Po sali przeszedł szmer. Parę osób wykrzyknęło imię czarnowłosej. W tym momencie Alex zatrzymała film, a Stormie znów zabrała głos:
- Wasza odpowiedź jest poprawna, ale niepełna. W filmiku pojawiła się nie tylko Raini, ale ktoś jeszcze… Przyjrzyjcie się uważnie.
Alex ponownie puściła filmik, tym razem wolniej. W odpowiednim momencie go zatrzymała i powiększyła obraz, na którym wyraźnie widoczna była blondynka, czyli Gem.
Wszyscy, którzy ją znali, odwrócili się i przyglądali się jej w milczeniu. Gemma spłonęła rumieńcem i spuściła wzrok. A jednak po chwili zacisnęła pięści i zwróciwszy się w stronę Rossa stojącego tuż obok mamy, wykrzyknęła:
- TAK! Brawo! To ja. Macie mnie. Wrzuciłam tę jej cholerną komóreczkę do fontanny. I co z tego? Chciałam, żeby się zepsuła, bo wtedy łatwiej byłoby się włamać na wszystkie jej konta.
- Czyli to właśnie przez ciebie byłam odcięta od świata na 3 dni? – warknęła Raini.
-  Nie! Ja miałam tylko spotkać Rossa. Oni mnie zmusili…
- Co proszę?! – wykrzyknęli jednocześnie Ross i Charlie.
- Zaraz, kto cię zmusił? I do czego? – próbowała się dowiedzieć Laura.
- Nie znam ich dokładnie. Tylko po imionach. Nie miałam pieniędzy… robiłam co mi kazali… Miałam poznać Rossa i sprawić, że mnie pokocha… Podałam się za przyjaciółkę Raini po to, żebyście nie mieli podejrzeń. Ale musieliśmy odciąć wasz kontakt do niej, żebyście się nie dowiedzieli, że kłamałam. – kontynuowała rudowłosa. Widać było, że zbiera jej się na płacz – A wszystko po to, by wydusić z Rossa jak najwięcej forsy. Drogie prezenty, ciuchy… Musiałam to robić, inaczej skończyłabym na ulicy. Ale błagam, uwierzcie mi. Nigdy, przenigdy bym się tak nie zachowała, gdyby oni mnie do tego nie zmusili.
- Ja już nie byłem częścią planu, co?  - wyrwało się Charliemu.
- O czym ty mówisz? – Gem spojrzała na niego ze zdziwieniem.
- A o tym – szatyn wyjął komórkę i zaczął czytać – „Plan dotyczył głównie Rossa, a on był tylko dodatkiem. Taką ozdóbką, Jeszcze jednym odznaczeniem za wybitne osiągnięcia. Skąd miałam wiedzieć, ze okaże się takim nieciekawym i nijakim facetem?”
- Skąd to masz? – syknęła, groźnie mrużąc oczy.
- Przy którejś okazji Ross wpadł do ciebie i zupełnie niechcący zrobił zdjęcie stronce pewnego niewinnego notesika – rzekł beztrosko Charlie.
- To jeszcze o niczym nie świadczy!
- A i owszem, panno Paulenn – W tym momencie na sali pojawiło się dwóch policjantów – Tak brzmi jej prawdziwe imię i nazwisko – Germanotta Paulenn. Z naszych danych wynika, że ta oto pięknotka jest od dawna szukaną przywódczynią szajki młodocianych złodziei (do czego z resztą sama praktycznie się przyznała). Ich sieć jest na tyle rozległa, że sprawili kłopot nie jednej gwieździe. Dowody dostarczone przez pana Smitha tylko utwierdziły nas w tym przekonaniu.
- Jakie dowody? Jakaś nędzna kartka z notesu? Zdanie kompletnie wyrwane z kontekstu!-  prychnęła Gem.
- Być może. Nasz niezastąpiony agent właśnie to sprawdza. W tym momencie jest już w pani domu i robi dokładną rewizję.
- CO PROSZĘ?!  - krzyknęła rudowłosa.
Policjant skinięciem głowy dał znak swojemu towarzyszowi, który podszedł do komputera, uruchomił Skype i po chwili połączył się z agentem. Na ekranie pojawił się mężczyzna z dorodnym zarostem.
- Witaj, Mike! – rzekł pierwszy z policjantów – Jak tam idzie rewizja?
- Całkiem nieźle – odrzekł agent – Znaleźliśmy już parę ciekawych rzeczy. Na przykład to wygrzebaliśmy spod łóżka – pokazał wszystkim zebranym dwie pary sportowych butów i charakterystyczne czerwone Ray-Bany.  
- Przecież to moje – Gemma wzruszyła ramionami.
- Doprawdy? – zaśmiał się Mike – Nosisz rozmiar 37, zgadza się? Po co więc masz dwie pary butów 
o rozmiarze 42? A tym bardziej okulary, przecież nie masz wady wzroku.
- Te rzeczy należą do Zendayi Coleman!  - zawołała Laura – koleguję się z nią. Niedawno pisała mi, że nie może znaleźć swoich ulubionych Ray-Banów.
- Zgadza się. Ich prawowita właścicielka zaraz zostanie poinformowana o znalezieniu zguby. A ty wpakowałaś się w niezłe tarapaty – stwierdził Mike patrząc na nią badawczo. Po chwili rozłączył się i na sali zapadła cisza.
- No. To chyba wszystko jest już jasne – rzekł policjant. Razem z towarzyszem pożegnali się z zebranymi 
i poprowadzili dumną Gemmę prosto do radiowozu. Tak skończyła się ta „niezwykła znajomość”.



Niedługo potem wszyscy zapomnieli o przykrym wydarzeniu. Podzielono się opłatkiem, zaśpiewano kolędę 
i zaczęto ucztę. Charlie i Ross nareszcie przestali się na siebie boczyć. Blondyn zaciągnął Laurę pod jemiołę, zaś Charlie pożyczył gitarę od Rockiego, pokuśtykał z nią w odosobnione miejsce i przez dwie godziny na niej pobrzękiwał. Rydel i Ellington czekali na odpowiedni moment, by powiedzieć rodzinie, ze są razem. Nadal jednak brakowało im odwagi, toteż starali się nie okazywać sobie uczuć w sposób „otwarty”. Raini 
i Calum gadali ze sobą jak najęci, nie zwracając uwagi na to, że Jessy nie całkiem dyskretnie rysuje w powietrzu serduszka. Wszyscy rodzice naszych bohaterów z dumą i miłością patrzyli na swoje pociechy.


Powoli kończył się rok pełen wspaniałych przeżyć. Jego zwieńczeniem miał być wieczór Sylwestrowy 
z utęsknieniem wyczekiwany przez paczkę przyjaciół. A zwłaszcza przez Alex, która głęboko wierzyła, że przyszły rok będzie jeszcze lepszy, jeszcze bardziej zaskakujący, jeszcze bardziej cudowny…


***

Tak jak obiecałam, dodaję rozdział przed Wigilią:) 
pamiętajcie, by zostawić pod nim komentarze, będę ogromnie wdzięczna.

Jak tam przygotowania? U mnie cały weekend "wielkie sprzątanie". Dziś ubrałam choinkę, jutro jeszcze piekę z mamą sernik i robimy uszka. 

Życzę Wam przemiłych, radosnych Świąt i fantastycznego Sylwestra:)

a to piosenka pewnie dobrze Wam znana:

Do siego roku!
~`BabyBlue 

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Bonusik

Hej!
Dawno się nie widzieliśmy;)

Chciałam podać kilka ważnych info:

1. Rozdział miał być dodany tydzień temu, ale dodam go na przełomie tego i przyszłego tygodnia z racji, że jest to długaśny świąteczny rozdział. Miło więc będzie go czytać akurat w Wigilię (:

2. Będzie to prawdopodobnie przedostatni rozdział. Jeśli mi się uda, ostatni rozdział dodam jeszcze w tym roku.

3. Mam ogromną prośbę do wszystkich czytelników: komentujcie jak najwięcej! nawet krótkie komentarze typu "super rozdział" sprawiają mi dużą przyjemność. a kiedy są dłuższe, moja radość jest podwójna:)
plus chciałabym wiedzieć, ilu wspaniałych ludzi czyta moje wypociny.

to tyle z ogłoszeń. a teraz troszkę różności...


Nowy cover nagrany przez R5 nosi tytuł "Girls". niestety, nie chce mi się wstawić:c  <albo coś nie tak z YT albo to ja taka sierota>

ale dla przypomnienia inny nagrany przez nich cover. "Counting stars" grupy One Republic:


a tu w ramach przypomnienia świąteczny odcinek R5 TV:)

ale maluchy:3


a teraz TOP 10 moich ulubionych gifów/obrazków z Rossem i Laurą (z tumblr.com)


10:




9:



8:


7:



6:


5:


4:


3:


2:


1:



*_____*



Podobały się Wam gify?
Mamma mia, już północ! O.o A ja muszę wstać na 6:20 do szkoły :cc
jeszcze tylko 4 dni szkoły i wolność... 

widzimy się w następny weekend, Słoneczka! :)

~`BabyBlue

ps: nie zapomnijcie skomentować przyszłego rozdziału!


niedziela, 1 grudnia 2013

...

Hejj przepraszam że odzywam się tak rzadko, ale teraz mam kompletnie zawaloną głowę. Nauczyciele się uwzięli, żeby koniecznie tuż przed przerwą świąteczną zbombardować nas sprawdzianami i kartkówkami. wrrr -.-

Także rozdział dopiero za 2 tygodnie:(
ale bonus na 100% pojawi się w międzyczasie.

trzymajcie się i wytrwajcie;)
~`BabyBlue

wtorek, 19 listopada 2013

WAŻNE!!!

Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, a jesteście ogromnymi fanami R5, proszę, zagłosujcie na nich!
Nie mogę uwierzyć w to, że na całym świecie mają tylu fanów, a nie może się zebrać ledwo 50 tys osób żeby zagłosować na miasto, w którymi mieliby się pojawić i zagrać:(

Zostało tylko 18 godzin a brakuje jeszcze ponad 7 tysięcy głosów...proszę, kliknijcie ten link: http://r5rockstheworld.com/#/explore potem "let me vote", następnie na mapie świata znajdźcie Polskę i kliknijcie "vote for Varsaw" i zalogujcie się przez Facebooka. Zajmie Wam to parę sekund, a może choć trochę im pomoże;)


Wierzę w Was!
~`BabyBlue

sobota, 9 listopada 2013

"Teardrops in your hazel eyes"

            (notka pod rozdziałem:))                                 ***

Dwoje młodych ludzi z impetem wpadło do pokoju.

- Ałł, Ross! To boli!
- Przepraszam – blondyn wypuścił rękę dziewczyny z żelaznego ucisku.
- Co ci odbiło?
- Chce wreszcie z tobą porozmawiać. Chcę wszystko wyjaśnić. Chcę żeby było jak dawniej – wyliczał Ross.
- No to słucham – Laura oparła się o fotel i skrzyżowała ręce na piersiach.
Blondyn wziął głęboki oddech.
- Na początek… chciałbym, żebyś wiedziała, że nie miałem pojęcia kim tak naprawdę jest Gemma. W życiu nie domyśliłbym się, że to właśnie ona zamieszana była w tę sprawę z telefonem Raini. Ale dowody mówią same za siebie i… teraz mi strasznie, strasznie głupio.
- Co ty nie powiesz – mruknęła zgryźliwie brunetka.
-  Proszę, wybacz mi. Za długo to trwało. Wiem, że powinienem był się ciebie słuchać i przestać się z nią zadawać. Ale…
- Okej, rozumiem – przerwała mu Laura i ziewnęła – Byłeś ślepy, nieszczery wobec mnie i tak dalej i tak dalej.
- Eh.. cokolwiek powiem, brzmi kretyńsko, prawda?  - Ross przygryzł wargę.
Dziewczyna powoli kiwnęła głową i po chwili zrobiła krok w stronę drzwi, jednak blondyn w porę zatamował jej przejście.
- Nie, nie nie, stój. Nie skończyliśmy jeszcze rozmowy.
- Tak? Bo mi się zdaje, że już wszystko sobie wyjaśniliśmy… Wysłuchałam ciebie i nie chcę ani słowa więcej. A teraz pozwól mi wyjść.
- Tak jak pozwoliłem ci wyjechać? O nie – rzekł cicho Ross, uważnie patrząc w jej brązowe oczy.
-  O czym ty mówisz, do cholery? – niecierpliwiła się dziewczyna.
- Mówię o tym, że kiedyś postąpiłaś zupełnie tak jak ja. Może już nie pamiętasz, ale ukrywałaś przede mną swój wyjazd do Miami. Czekałaś do OSTATNIEJ CHWILI , żeby mi łaskawie powiedzieć, że z nami koniec. Że już nie możemy być razem.
- Ale to nie ma nic do…
- Na pewno? – przerwał jej nastolatek, coraz bardziej podnosząc głos – Bo zdaje mi się, że to jednak miało na mnie jakiś wpływ. Wiesz jak ciężko jest się pozbierać po tym, jak twoja miłość z dnia na dzień znika z twojego życia? Nie wiesz! Bo ty byłaś przygotowana do tego, że musimy się rozstać, a ja… OCZYWIŚCIE o niczym nie wiedziałem. Czy kiedy już się spotkaliśmy, miałem do ciebie pretensje?
- Nnie – rzekła niepewnie Laura.
 -No właśnie! Teraz zadaj sobie pytanie, czy na pewno postąpiłaś fair wobec mnie. Bo ja przyznałem się do błędu a ty odrzucasz moje przeprosiny, chociaż sama nigdy nie czułaś się winna.
Brunetka milczała, szukając odpowiednich słów do przebicia argumentu Rossa. Ale takowych nie znalazła. Bezradnie przyłożyła rękę do skroni, schyliła głowę i pozwoliła, by łza spłynęła jej po policzku. Ross poczuł wyrzuty sumienia, ale wiedział, że tylko w ten sposób może przekonać ją, by mu wybaczyła. Zbliżył się od niej i łagodnie objął ją ramionami.
- Ciii, maleńka.  – szeptał, głaszcząc jej włosy – Nie płacz. Po prostu mi wybacz… Jesteś jedyna i niezastąpiona. Nie mogę wybaczyć sobie tego, że tego nie doceniłem. Uganiałem się za jakąś pustą panną i zraniłem jedyną dziewczynę, którą naprawdę kocham… Ale jedno ci mogę obiecać...że osobiście wsadzę tę szmatę za kraty.  I nie pozwolę już nigdy nikomu stanąć między nami.
Laura uniosła głowę i spojrzała  mu w oczy.
- Przepraszam – szepnęła.
 Ross otarł łzy lecące z jej policzków i uśmiechnął się.
- Nie płacz, księżniczko. I nie przepraszaj, bo od przepraszania w tej chwili jestem ja. Powiedz mi tylko jedno słowo, a sprawisz, że znów będę szczęśliwy.
Dziewczyna dobrze wiedziała, o jakie słowo chodzi. Na jej twarzy pojawił się mały, ledwo widoczny uśmiech.
- Wybaczam.
 Oczy Rossa zamigotały. Prawą ręką jeszcze mocniej przycisnął ją do siebie. Zbliżył usta do jej ust i złożył na nich długi pocałunek.

Tymczasem w kuchni szczegółowo opracowywano plan zemsty…

***
Wreszcie jest!
Na bank dostanę ochrzan, bo bardzo słodko ale też  bardzo króciutko. A tyle musieliście czekać:( No, ale...ostrzegałam, że ze mnie łajza i czasu nie mam. Jedynka z kartkówki z chemii...taaak nie polecam rozszerzenia biol-chem-fiz. Szczerze nie polecam...

 Następny rozdział na przełomie listopada i grudnia. Piszcie w komentarzach, czy chcecie mały bonus ze zdjęciami, gifami itp:) 

Trzymajcie się ciepło, bo na dworze coraz chłodniej!
~`BabyBlue

PS.: A tytuł oczywiście wiąże się z piosenką R5 "One last dance". kocham kocham kocham