Łączna liczba wyświetleń

sobota, 9 listopada 2013

"Teardrops in your hazel eyes"

            (notka pod rozdziałem:))                                 ***

Dwoje młodych ludzi z impetem wpadło do pokoju.

- Ałł, Ross! To boli!
- Przepraszam – blondyn wypuścił rękę dziewczyny z żelaznego ucisku.
- Co ci odbiło?
- Chce wreszcie z tobą porozmawiać. Chcę wszystko wyjaśnić. Chcę żeby było jak dawniej – wyliczał Ross.
- No to słucham – Laura oparła się o fotel i skrzyżowała ręce na piersiach.
Blondyn wziął głęboki oddech.
- Na początek… chciałbym, żebyś wiedziała, że nie miałem pojęcia kim tak naprawdę jest Gemma. W życiu nie domyśliłbym się, że to właśnie ona zamieszana była w tę sprawę z telefonem Raini. Ale dowody mówią same za siebie i… teraz mi strasznie, strasznie głupio.
- Co ty nie powiesz – mruknęła zgryźliwie brunetka.
-  Proszę, wybacz mi. Za długo to trwało. Wiem, że powinienem był się ciebie słuchać i przestać się z nią zadawać. Ale…
- Okej, rozumiem – przerwała mu Laura i ziewnęła – Byłeś ślepy, nieszczery wobec mnie i tak dalej i tak dalej.
- Eh.. cokolwiek powiem, brzmi kretyńsko, prawda?  - Ross przygryzł wargę.
Dziewczyna powoli kiwnęła głową i po chwili zrobiła krok w stronę drzwi, jednak blondyn w porę zatamował jej przejście.
- Nie, nie nie, stój. Nie skończyliśmy jeszcze rozmowy.
- Tak? Bo mi się zdaje, że już wszystko sobie wyjaśniliśmy… Wysłuchałam ciebie i nie chcę ani słowa więcej. A teraz pozwól mi wyjść.
- Tak jak pozwoliłem ci wyjechać? O nie – rzekł cicho Ross, uważnie patrząc w jej brązowe oczy.
-  O czym ty mówisz, do cholery? – niecierpliwiła się dziewczyna.
- Mówię o tym, że kiedyś postąpiłaś zupełnie tak jak ja. Może już nie pamiętasz, ale ukrywałaś przede mną swój wyjazd do Miami. Czekałaś do OSTATNIEJ CHWILI , żeby mi łaskawie powiedzieć, że z nami koniec. Że już nie możemy być razem.
- Ale to nie ma nic do…
- Na pewno? – przerwał jej nastolatek, coraz bardziej podnosząc głos – Bo zdaje mi się, że to jednak miało na mnie jakiś wpływ. Wiesz jak ciężko jest się pozbierać po tym, jak twoja miłość z dnia na dzień znika z twojego życia? Nie wiesz! Bo ty byłaś przygotowana do tego, że musimy się rozstać, a ja… OCZYWIŚCIE o niczym nie wiedziałem. Czy kiedy już się spotkaliśmy, miałem do ciebie pretensje?
- Nnie – rzekła niepewnie Laura.
 -No właśnie! Teraz zadaj sobie pytanie, czy na pewno postąpiłaś fair wobec mnie. Bo ja przyznałem się do błędu a ty odrzucasz moje przeprosiny, chociaż sama nigdy nie czułaś się winna.
Brunetka milczała, szukając odpowiednich słów do przebicia argumentu Rossa. Ale takowych nie znalazła. Bezradnie przyłożyła rękę do skroni, schyliła głowę i pozwoliła, by łza spłynęła jej po policzku. Ross poczuł wyrzuty sumienia, ale wiedział, że tylko w ten sposób może przekonać ją, by mu wybaczyła. Zbliżył się od niej i łagodnie objął ją ramionami.
- Ciii, maleńka.  – szeptał, głaszcząc jej włosy – Nie płacz. Po prostu mi wybacz… Jesteś jedyna i niezastąpiona. Nie mogę wybaczyć sobie tego, że tego nie doceniłem. Uganiałem się za jakąś pustą panną i zraniłem jedyną dziewczynę, którą naprawdę kocham… Ale jedno ci mogę obiecać...że osobiście wsadzę tę szmatę za kraty.  I nie pozwolę już nigdy nikomu stanąć między nami.
Laura uniosła głowę i spojrzała  mu w oczy.
- Przepraszam – szepnęła.
 Ross otarł łzy lecące z jej policzków i uśmiechnął się.
- Nie płacz, księżniczko. I nie przepraszaj, bo od przepraszania w tej chwili jestem ja. Powiedz mi tylko jedno słowo, a sprawisz, że znów będę szczęśliwy.
Dziewczyna dobrze wiedziała, o jakie słowo chodzi. Na jej twarzy pojawił się mały, ledwo widoczny uśmiech.
- Wybaczam.
 Oczy Rossa zamigotały. Prawą ręką jeszcze mocniej przycisnął ją do siebie. Zbliżył usta do jej ust i złożył na nich długi pocałunek.

Tymczasem w kuchni szczegółowo opracowywano plan zemsty…

***
Wreszcie jest!
Na bank dostanę ochrzan, bo bardzo słodko ale też  bardzo króciutko. A tyle musieliście czekać:( No, ale...ostrzegałam, że ze mnie łajza i czasu nie mam. Jedynka z kartkówki z chemii...taaak nie polecam rozszerzenia biol-chem-fiz. Szczerze nie polecam...

 Następny rozdział na przełomie listopada i grudnia. Piszcie w komentarzach, czy chcecie mały bonus ze zdjęciami, gifami itp:) 

Trzymajcie się ciepło, bo na dworze coraz chłodniej!
~`BabyBlue

PS.: A tytuł oczywiście wiąże się z piosenką R5 "One last dance". kocham kocham kocham


   



10 komentarzy:

  1. Świetnyyy! <3 I jak słodko! Uwielbiam takie momenty! ^^

    Zapraszam też do mnie: http://rossyandlau.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejuuu wreszcie ich pogodziłaś ♥ ;333
    uwielbiam ich ;3
    czekam na kolejny :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na nexta :)
    I love your blog!!! :* <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział taki słodki... ^^
    Uwielbiam ciebie i twojego bloga ;) No i to opowiadanie ;)
    Nie mogę się doczekać nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś nominowana..więcej info na:
    http://thatsummerwemet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Twój blog jest GENIALNY!
    Czekam na next'a <33

    OdpowiedzUsuń
  8. No po prostu super rozdział taki wzruszający jak dla mnie zapraszam również do mnie dopiero zaczynam http://readysetrocklovestars.blogspot.com/ :** <3 <3 Pozdrawiam LA Stars :** <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  9. kocham kocham mam nadzieje że niedługo następny rozdział<3

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny blog. Jesteś Niesamowita!!!!!
    Czekam na next.
    Oczywiście że chcę mały bobus;)

    OdpowiedzUsuń