Łączna liczba wyświetleń

środa, 24 lipca 2013

Hej :D Przepraszam, że dopiero teraz piszę ale wczoraj wróciłam z obozu i od razu rodzice oznajmili mi, że jadę do Białki. Rozdział dodam za jakieś 2-3 tygodni.
W imieniu BabyBlue jej przyjaciółka :)

środa, 17 lipca 2013

"You make me wanna say: I do"

                                                                         
                                                                             ***
Rydel w końcu odnalazła budynek MiamiMail Post Office. Podeszła do najbliższego okienka. Za szybą siedziała korpulentna kobieta i z wyrazem błogości na twarzy zajadała się czekoladowymi pralinkami z przyozdobionego kokardą pudełeczka.
- Eee…przepraszam? – zaczęła niepewnie blondyna. Pracowniczka poczty jakby ocknęła się z pięknego snu, szybko otarła usta i  posłała jej niezbyt przyjazne spojrzenie– Nazywam się Rydel Lynch, przyszłam po przesyłkę.
Twarz kobiety natychmiast się rozpogodziła.
- No nareszcie! – westchnęła z ulgą – Nawet nie wiesz, jak się cieszę.
Nastolatka bynajmniej nie spodziewała się takiej reakcji. Adresatka przychodzi na pocztę, by odebrać paczkę świąteczną. Co w tym takiego wspaniałego?
- To…Gdzie mam podpisać? – spytała, patrząc podejrzliwie na kobietę.
- Ah nie, nie trzeba nic podpisywać. Właściwie to już miałam wzywać ochronę, bo kto by to widział takie dziwactwa wyprawiać na Święta. Ale on się uparł, powiedział, że to piekielnie ważne itd., itp…
- Zaraz, o czym pani mówi?
- O kim, moje dziecko. No, o tym chłopaku, siedzi na korytarzu w prawo – wskazała kierunek grubym palcem.
Rydel zrobiła parę kroków i wysunęła głowę tak, by widzieć korytarz. Rzeczywiście, na parapecie, ze słuchawkami na uszach, siedział nastolatek. Miał zamknięte oczy i rytmicznie stukał palcami o szybę. Blondyna zmrużyła oczy i przyjrzała się mu nieco dokładniej… „Jezu, to przecież Ellington!!” – pomyślała z przerażeniem i błyskawicznie wróciła do otyłej pracowniczki poczty.    
- No co znowu? – jęknęła, z żalem odkładając pudełko pralinek na biurko.
- Czegoś tu nie rozumiem. Proszę mi wyjaśnić, jakim cudem on się tu znalazł?
- Nie wiem – wzruszyła ramionami kobieta – Ale podobno siedzi tu od otwarcia poczty, czyli od  6 rano. I cały czas bredzi coś o jakimś przeznaczeniu.
- Przeznaczeniu? – zdziwiła się Rydel.
- Uparł się, że mam wysłać kartkę do odbioru paczki na twój adres. To w sumie niedorzeczne i niedozwolone, ale tak bardzo prosił…
- To pudełko czekoladek jest pewnie od niego? – spytała niewinnie Delly.
- Nie twój interes – obraziła się pracowniczka – Idź wreszcie do tego swojego Romea, bo nie zniosę go ani chwili dłużej.
Rydel parsknęła śmiechem i skierowała się do miejsca, gdzie siedział Ellington. Powoli zbliżyła się do niego i ściągnęła mu z uszu słuchawki.
- Ej! Tak nie można! – ryknął, otwierając oczy. Kiedy ujrzał blondynę, o mały włos nie spadł z parapetu – O mój Boże, Rydel!!
- No cześć, co u ciebie słychać? – spytała jak gdyby nigdy nic. W jej głosie można było wyczuć napięcie.
Chłopak milczał, wpatrując się w swoje buty.
- I co, jesteś z siebie zadowolony?
- Tak. Uważam, że było warto. W końcu przyszłaś.
- Ale po co to wszystko?
- Po to, żeby udowodnić ci, że to naprawdę może się udać.
- Ell, przecież to nie ma…
- Cicho bądź! – krzyknął chłopak i zakrył dłonią jej usta. Jego oczy płonęły. Poczuł, że wstępuje w niego jakaś siła, której nie umie przezwyciężyć.  – Teraz mówię ja i radzę ci, lepiej mnie wysłuchaj. Nie można twierdzić, że coś nie wyjdzie, jeśli się nawet tego nie spróbowało. Powiedziałaś mi, żebym zapomniał o tym, co zdarzyło się w kinie. Próbowałem, ale, cholera jasna, nie umiałem, rozumiesz?  Nie umiałem zapomnieć! Bo przecież dobrze wiem, że wtedy czułaś do mnie to samo, co ja nadal czuję do ciebie. Dlatego też nie mogłem pojąć, czemu nie chciałaś dać nam szansy. Ale teraz już wszystko jest jasne. Ty się po prostu boisz! Boisz się spróbować! Dlaczego, Rydel, dlaczego? Przecież nie masz nic do stracenia!
- Zaadresowałeś fałszywą paczkę po to, żeby się ze mną spotkać i powiedzieć mi to wszystko? – Blondyna próbowała zmienić temat. Mowa Ratliffa zrobiła na niej wielkie wrażenie, ale wolała jeszcze nie odpowiadać na jego pytanie.
- Nie paczka, tylko prezent. Nie jest fałszywy, to mogę ci obiecać.
- A gdzie on jest?
- Stoi przed tobą – wzruszył ramionami chłopak.
Rydel popatrzyła na niego jak na wariata.
- Chcesz powiedzieć, że ty jesteś moim prezentem?!  - zawołała. Ni stąd ni zowąd w jej głowie pojawił się obrazek Ellingtona z ogromną wstążką przyczepioną do pleców, wyskakującego jak królik z ogromnego, kartonowego pudła i krzyczącego „NIESPODZIANKAAA!”. Wizja była tak realistyczna, że dziewczyna zaczęło chichotać.
- Z czego się śmiejesz? – burknął brunet.
Delly odrzekła, z trudem łapiąc oddech:
- Zzz tego… jak wyglądałbyś… siedząc w…w… wielkim pudle z kokardą!
Ell uniósł brwi i sam zaczął się śmiać.
- A jeszcze lepiej bym wyglądał, jakbym wyskoczył z wielkiego tortu jako striptizer – dodał.
Rechotali jeszcze przez dobrych parę minut. Kiedy już się uspokoili, Rydel wyznała ze szczerością:
- Jeszcze nikt nigdy nie zrobił dla mnie czegoś tak pięknego. Dziękuję.
Uśmiechnęła się i przytuliła Ellingtona.
- Nie ma sprawy, jestem specjalistą od kosmicznych pomysłów – wyszczerzył się chłopak - 
    - To jak? Potrafisz odpowiedzieć na moje pytanie?
Rydel dobrze wiedziała, o co mu chodziło.
- Tak. Teraz już wiem, że warto spróbować – rzekła i objęła go jeszcze mocniej.
- Kurcze, ja to umiem przekonywać ludzi -  zaśmiał się brunet – Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że z udawanej pary staliśmy się prawdziwymi zakochańcami, Delly.
- Mam tak samo. Ale jedna prośba. Nie mów na mnie Delly. Nie za dobrze mi się to kojarzy.
Ratliff pokiwał ze zrozumieniem głową.
- Dobrze. To od dziś będziesz moim Dellfinkiem, zgoda?
Blondynka zaśmiała się i w odpowiedzi cmoknęła go w policzek.  
Ellington był w tym momencie najszczęśliwszą osobą na ziemi.

                                                                                ***

                                        Następny rozdział za tydzień. A to piosenka z tytułu:



Do zobaczenia :)
~`BabyBlue

poniedziałek, 8 lipca 2013

BONUSIK

Hej hej, rozdział pojawi się dopiero za tydzień, gdyż jutro wyjeżdżam na działkę, wracam 17go. A że to tak zwana "wieś zabita dechami" nie ma tam wifi :D 

Ale jest pewna zaleta - będę miała mnóstwo czasu, żeby napisać parę rozdziałów naprzód. Także jak tylko wrócę do domku zabieram się za ich dodawanie ;)

A dziś obiecany przeze mnie MEGA GIGA bonus. Trochę zdjęć R5 (źródło - tumblr.com), trochę z Austina&Ally plus gify i quiz. To zaczynamy:)



 


zdjęcia schodowe;)



haha jak ja uwielbiam to zdjęcie xD

Fajna koszulka, Rossy ;)





Tak Rocky, zdecydowanie powinieneś zdjąć koszulkę;)




Moja Elfowa Delly :**


Ah to Rikerowe ciałko:3

i parę gifów z Rockym i Rikerem:





No toż to oczywiste;)


Omnomnom  *__*

Bu!
Riker: "Jezu, co my tu robimy?!"
Rocky: "GDZIE JEST KU*WA POLSKA JA SIĘ PYTAM???!"



Rocky: Ciekawe, czy na policzku też ma łaskotki...Ahahah jednak ma! :D








i rodzinka w komplecie (:  haha mina Delly w ostatnim <3 









a tu trochę zdjęć z A&A :)



Czas na króciutki quiz!  Pytania są naprawdę banalne. Kto odpowie prawidłowo (i jak najszybciej) na wszystkie, będzie przeze mnie "reklamowany" i polecany przez następne trzy rozdziały!


1)  Kto powiedział, że muzyka jest poezją z osobowością?
2) Kto uwielbia jeść GoGurty i ma starszą siostrę, która też jest aktorką?
3) Kto lubi Hello Kitty?
4)  Kto ma dziewczynę o imieniu Kelly?
5) Kto jako jedyny z obsady Austina&Ally nie ma brązowych oczu? 

teraz pytania odnośnie opowiadania:
6) Jaki kolor oczu ma Charlie?
7) Czy to prawda, że Ross kiedyś już chodził z Laurą?
8) Jak ma na nazwisko Alex?
9) Jak Raini najczęściej mówi na Calluma? (mogą być 2 określenia)

10)* Kim według ciebie jest Gemma? 
Wyraź w dwóch zdaniach swoją opinię o tej bohaterce.

* - pytanie dodatkowe


A teraz coś o mnie. Krótko, żeby nie zanudzać;p

1) Trzej ulubieni aktorzy  - Johnny Depp, Andrew Garfield, Logan Lerman 






2) Trzy ulubione zespoły (oprócz R5 oczywiście;)) - Coldplay, The Offspring, The Ting Tings 



3) Trzy ulubione filmy - "Iluzja", "Midnight in Paris", "Bandslam" plus wszystkie części HP i Piratów z karaibów 

4) Nienawidzę żelków. Robi mi się po nich niedobrze O.o  

5) Uwielbiam wszystkie możliwe dania makaronowe i typowe polskie dania typu pierożki :3

6) Jestem uzależniona od: Nutelli, muzyki, seriali, książek przygodowych, wygłupów, tańca, spania, wcinania słodyczy i lenistwa ^^

7) Gram od 5 lat na gitarze klasycznej i od 3 na elektrycznej, a ostatnio wreszcie dostałam w swoje łapy gitarę akustyczną! (ma się te dobre oceny:p)

8) Bardzo lubię pisać opowiadania i wiersze, tworzyć i komponować piosenki oraz tańczyć i drzeć się, kiedy nikogo nie ma w domu ;)   ale z grafiką komputerową jestem do tyłu:( 

9) Od września będę już licealistką. A przyznam, że trochę mi smutno, bo kolega, którego odzwierciedleniem jest postać Charliego, idzie do innej szkoły :( 

10) W wakacje mam zamiar przeczytać 15 książek i codziennie ćwiczyć (haha życzcie mi powodzenia;D)


I to by było na tyle, mam nadzieję, że nie zanudziłam. Zapraszam do brania udziału w quizie.
I jeszcze raz baaaaaardzo dziękuję za wszystkie wyświetlenia i komentarze <3 

Btw, macie jakieś plany na wakacje? Albo postanowienia? (:



PS: Jeśli chodzi o Nogrodę Liebster Blog, dziękuję za nominację, ale zupełnie nie mam pojęcia o co w tym chodzi. Czy to nie jest przypadkiem jakiś fejk? O.o W każdym razie proszę Was bardzo, żebyście mnie nie nominowali do tego typu konkursów, jak nie mam sprawdzonych informcji co to jest. Chyba że ktoś mnie oświeci:D 



kocham Was, kocham Was, kocham Was :**

~`BabyBlue

poniedziałek, 1 lipca 2013

"Is this lady still so perfect to you?"

                                                                    ***

- Znów się widziałeś z tą rudą małpą?!
- Kochanie, po pierwsze żadną małpą, po drugie ona wcale nie jest ruda. Mówiła mi, że często farbuje włosy. 
- Aha! Czyli jednak się z nią spotkałeś!
- Nooo… Ale to czysty przypadek. Przechodziłem obok tego, no… sklepu.
- I „przypadkiem” na nią wpadłeś, tak?
- No mnie więcej.
- Wiesz co, Ross? Wyjdź. Nie chcę tego dłużej słuchać.
- Ale kochanie, o co ci chodzi?
- Ty się jeszcze pytasz?! Wynoś się, powiedziałam. Świeże powietrze dobrze ci zrobi, może wreszcie zaczniesz myśleć!
- Ale… – blondyn urwał bo w tym momencie Laura siłą wypchnęła go za próg i zatrzasnęła mu drzwi przed nosem. Wzruszył ramionami i poszedł przed siebie.


- Więc tak mniej więcej to wszystko wygląda – zakończyła swoją opowieść Alex.
Jessy siedziała bez ruchu w swoim fotelu i  jak zahipnotyzowana wpatrywała się w dziewczynę.  Wreszcie, po chwili milczenia odchrząknęła i  powiedziała:
- No tak, trudna sprawa, trudna. Przyznam szczerze, że nie miałam pojęcia, że Charlie jest w takiej sytuacji. Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałaś?
-Nie wiedziałam, do kogo się z tym zwrócić. Chciałam prosić o pomoc rodziców, ale bałam się ich reakcji. Tylko pani mi została.
- Taaak, wszyscy robią ze mnie ostatnią deskę ratunku – mruknęła ironicznie kobieta.
-  To znaczy, że nie zajmie się pani tą sprawą? – w głosie Alex słychać było zawód.
 - Ależ nie. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby wesprzeć Charliego. Tylko sęk w tym, że nie wiem, co właściwie mam począć -  przyznała Jessy bezradnie rozkładając ręce, po czym dodała -  Biedny chłopak…
Alex kiwnęła głową i westchnęła ze zrezygnowaniem.
- No nic, dziękuję, że poświęciła mi pani swój czas – wstała i skierowała się do wyjścia.
Naraz Jessy zupełnie niespodziewanie zerwała się z krzesła i prawie wrzasnęła:
- WIEM!!!!
Dziewczyna podskoczyła ze strachu i obróciła się na pięcie.
- Słucham? – spytała, lekko ogłuszona.  Jessy miała głos, i to potężny. Gdyby raz zdarzyło jej się huknąć na kogoś w środku nocy, z pewnością wyrwałaby ze snu całe sąsiedztwo.
- Wiem, co zrobić, dziecino!  - kobieta jakby na potwierdzenie swojej radości, trzasnęła o blat pękatą teczką. Wyszła zza biurka, położyła ręce na ramionach Alex  i pochylając się nad nią, rzekła z uśmiechem - Charlie na jakiś czas zamieszka u nas, w studio.

Tymczasem szatyn wręcz dusił się w małym, schludnym pokoiku Gemmy. Nawet szczerzący się do niego kot wiszący naprzeciwko nie zdołał rozwiać ponurych myśli. Ostatnio coraz częściej zastawał u niej Rossa. Towarzystwo blondyna irytowało go, więc zazwyczaj przepraszał ich i obiecywał dziewczynie, że wpadnie później. Ale nie robił tego, by nie wyjść na idiotę. Już i tak wystarczająco kretyńsko się czuł. Widział jak bardzo różnią się od siebie spojrzenia Gemmy przesyłane jemu i Rossowi. Oczy dziewczyny otwarcie mówiły mu „i po co jeszcze tu jesteś? i tak nie masz przy nim żadnych szans”. Czuł pod skórą, że jest zbyteczny, że nie potrzebnie się narzuca. Ale nie chciał przestać. Gem zbyt silnie na niego działała, nie mógł ot tak po prostu zniknąć z jej życia. Nawet, jeśli tego właśnie pragnęła najbardziej.   
Zrządzenie losu, jeśli tak można nazwać to nieszczęście, nastąpiło dzisiejszego dnia. Charlie, kierując się po schodach w stronę mieszkania rudowłosej, w ostatniej chwili schował się przed schodzącym w dół Rossem (ciekawostka, ukrył się za jakimś marnym krzaczkiem, a blondyn nawet go nie zauważył). To była jego szansa, nie mógł jej zmarnować. Odczekał  parę minut i ze spokojem zapukał do drzwi Gemmy.
- Oo czeeeeeść! – zaszczebiotała, niby ucieszona jego widokiem – Wejdź, proszę.
Po pół godzinie rozmawiania o jakichś bzdetach (największym hobby rudowłosej, jak można się było domyśleć, były zakupy i moda) Charlie ze zdziwieniem stwierdził, że zupełnie skończyły mu się tematy. Nie był w stanie pojąć, jak Ross może niemal codziennie wsłuchiwać się w podobną paplaninę. Wtedy Gemma,  upiwszy łyk herbaty z porcelanowej filiżanki, zaproponowała mu, żeby powiedział coś o sobie. Miał dylemat – czy wtajemniczać ją w swoje osobiste sprawy? Nie do końca darzył ją zaufaniem, ale…dawało to nadzieję, że jego sytuacja diametralnie zmieni jej stosunek wobec niego.
- Moje życie jest.. bardzo skomplikowane – zaczął ostrożnie – Nie mam rodziców, nie mam rodzeństwa.
- Taaaak? I co dalej? – mruknęła Gemma w skupieniu przyglądając się swoim paznokciom.
Ta jej uwaga lekko stropiła szatyna. Puścić takie wyznanie mimo uszu? Albo nie dosłyszała, albo miała w nosie to, co do niej mówił.
- Rodzice zginęli w wypadku – kontynuował Charlie – Zajęła się mną babcia. Mieszkałem w jej domu przez wiele lat.
- Nie żartuj! Wychowuje cię babcia? – wykrzyknęła ni stąd ni zowąd Gem.
- Wychowywała  - podkreślił chłopak.
-  To co ty masz za rodziców, że musiałeś z nią tak długo mieszkać? – spytała rudowłosa patrząc mu niewinnie w oczy.
Szatyn nie mógł uwierzyć własnym uszom.
- Przecież mówiłem ci już – nie mam rodziców, zginęli w wypadku. 
- Mówiłeś? A, może i tak.  – wyglądała na lekko zmieszaną.  Po chwili, położyła rękę na jego ramieniu i  dodała poważnym tonem – Bardzo mi przykro.
  Nagle wstała, wygładziła obcisłą spódniczkę, w którą była ubrana i rzekła tym samym wesołym głosikiem, którym go powitała:
- Muszę na chwilę wyjść, skończyła mi się herbatka. Poczekaj tu na mnie, dobrze?
Charlie powoli skinął głową. Patrzył jak rude bóstwo zakłada botki, kurteczkę i jak zamyka za sobą drzwi.
Wszedł do jej pokoju i od dobrej godziny myślał o tym, co zaszło. Podsumowując – Gemma wyglądała jak zwykle uroczo, ale kompletnie zignorowała fakt, że Charlie jest sierotą. W ogóle go nie słuchała, a potem próbowała ukryć wszystko trzepoczącymi rzęsami i uśmiechem. Alex zachowała się inaczej… Przypomniał sobie jej reakcje i porównał jej zachowanie do zachowania Gem. Bez dwóch zdań, rudowłosa piękność nie popisała się dziś delikatnością...Ale jest taka słodka… Może trzeba przymknąć na to oko?  W końcu każdemu może się zdarzyć…
NIE. Trzeba się otrząsnąć. A przynajmniej na razie dać sobie spokój.  Wrócić do domu, wziąć prysznic. I pomyśleć o sprawach przyziemnych. Zbliżają się święta. Trzeba pomyśleć o dekorowaniu domu, prezentach dla przyjaciół, ubieraniu choinki… Niedługo skończy też 17  lat. Dawno nie widział się z Alex. Może rozmawiała już z kimś w sprawie domu dziecka?

Wstał z zamiarem wyjścia. Przechodząc obok biurka, niechcący zawadził o mały notesik z serduszkiem i napisem „Gem”, który w konsekwencji upadł na podłogę. Charlie podniósł go i jakby od niechcenia otworzył na ostatniej stronie. Zazwyczaj nie był ciekawski i nie lubił wtykać nosa w nie swoje sprawy, ale coś podpowiedziało mu, że warto przeczytać choć jedną stronkę. Może będzie tu notka o nim? Nie mylił się:
„Nie sądziłam, że  ten chłoptaś nadal będzie tu przychodził. No, ale w sumie czemu się tu dziwić, w końcu ja to ja. Działam na niego jak magnes. A przecież robię co mogę, żeby go do siebie zniechęcić. Udaję idiotkę, gadam o wyprzedażach, sukienkach, szpilkach Paris Hilton, a on to dzielnie znosi. Nawet kiedy zupełnie go olewam, nie łapie aluzji.  Doprawdy, już nie wiem, co robić. Plan dotyczył głównie Rossa, a on był tylko dodatkiem. Taką ozdóbką, Jeszcze jednym odznaczeniem za wybitne osiągnięcia. Skąd miałam wiedzieć, ze okaże się takim nieciekawym i nijakim facetem? Za to Ross… Ahh podoba mi się w nim absolutnie każdy szczegół. Zrobię wszystko, żeby pożegnał się raz na zawsze z tą swoją Laurą.”

-Ty podła suko – wyszeptał Charlie, po czym wybiegł z mieszkania Gemmy i pognał w kierunku swojego domu.


Laura przyglądała się sobie w lustrze. Zastanawiała się „co jest ze mną nie tak? czego mi brakuje? co on tak naprawdę w niej widzi?”. No bo co było niezwykłego w Gemmie? Wymuskana lala, z toną makijażu. Rudzielec. Chociaż nie, podobno się farbuje. Rzeczywiście, kiedy pierwszy raz ją zobaczyła, dostrzegła ledwo widoczne blond odrosty na czubku jej głowy. A może Gemma wcale nie jest tą osobą, za którą się podaje?  Ee, to już przesada. Zycie to nie film sensacyjny i takie wypadki się chyba nie zdarzają…


Gem cicho pogwizdując, otwierała drzwi do domu. Była niemal pewna, że Charlie nadal na nią czeka. „Co za żałosny głupek” – pomyślała. Ale spotkało ją rozczarowanie. Zajrzała do kuchni, łazienki, pokojów. Nie ma po nim śladu. W sumie to nawet lepiej, może wreszcie zrozumiał, że nie ma u niej szans. Gemma z zadowoleniem rozsiadła się w fotelu i przymknęła oczy. Coś jednak nie dawało jej spokoju. Rozwarła powieki i spojrzała na biurko. NOTES! Leżał na środku, a nie tak jak zwykle na brzegu biurka. W dodatku był otwarty!  Momentalnie zrobiło jej się gorąco. Proszę, proszę. Nie spodziewała się tego po nim. Czytać cudze notesy! To już jest bezczelne! A co jeśli… wszystkiego się domyślił?  
- Chyba go nie doceniłam – przyznała z obawą Gemma.




***

I już :) Dodałam rozdział, jak zwykle z opóźnieniem, ale paczcie jaki długi wyszedł ^^ 

postaram się następny dodać odrobinę szybciej, plus oczywiście notka bonusowa. 

trzymajcie się! i miłych wakacji:)

~`BabyBlue

niedziela, 23 czerwca 2013

"Is it just an illusion? Or a destiny?"


Rydel siedziała w fotelu i przeglądała stare SMSy od Ratliffa. Zachowała pierwszą w życiu wiadomość, jaką od niego dostała: „Cześć. Riker podał mi twój numer, mam nadzieję, że się nie obrazisz ;) Wpadam do was na próbę dziś po południu. Chętnie poznam ciebie i resztę zespołu. ~`Ellington”.
Blondynka przypomniała sobie, że na początku nie bardzo za nim przepadała. Uważała go za dziwaka i zarozumialca. Z charakteru przypominał Rockiego, może to dlatego chłopcy tak szybko się ze sobą zaprzyjaźnili. Po pewnym czasie i ona się do niego przekonała, stworzyli więc zgraną paczkę.   
Wszystko zmieniło się, kiedy Ell przedstawił im swoją dziewczynę – Kelly. Wtedy Rydel poczuła, że coś jest nie tak, że taki obrót sprawy nie do końca jej pasuje. Nie była świadoma swoich uczuć do kolegi, ale wiedziała, że nie jest jej obojętny. Sprytny Ross od razu wychwycił dziwne zachowanie siostry. Wystarczyła uważna obserwacja, by wywnioskować, że Delly jest zakochana w Ellingtonie. Odbył z nią nie jedną rozmowę. Bez skutku – dziewczyna nadal uparcie twierdziła, że nic nie czuje do Ratliffa. Aż do niedawna. Wyszedł z nią na spacer i spytał o Ella. Tym razem nie zaprzeczyła. ale cicho westchnąwszy, powiedziała „wiesz, że to nie ma sensu”.  

A potem? Potem szczęście się do niej uśmiechnęło. Brunet rozstał się z Kelly. Jeszcze tego samego dnia, kiedy się o tym dowiedziała, zostali „parą”. Zakład obowiązywał przez cały tydzień, więc przez okrągłe 7 dni musieli udawać, że ze sobą chodzą. Z początku nie szło im najlepiej, bo zwyczajnie krępowali się przed przyjaciółmi. Szybko jednak oswoili się z tą małą „zmianą” i obejmowanie się, bądź prawienie sobie komplementów przestało sprawiać im trudność.

Ostatni dzień był przełomowy. Paczka wybrała się do kina na film „Upside Down” (Odwróceni zakochani). Przed seansem postanowili przejść się po okolicy i wstąpić do kawiarenki. Rydel chciała podejść do lady, by zamówić cappuccino. Ubiegł ją Ratliff, mówiąc: „ja to zrobię, kochanie”. Wszyscy, oprócz pary zrobili zbiorowe „awwww”, a kiedy brunet wrócił z napojem, Ross rzucił jakby od niechcenia: „No, siostra. Wypadałoby jakoś podziękować”. Reszta entuzjastycznie poparła blondyna. Delly widząc, co się święci, mruknęła krótkie „dziękuję” i zatopiła się w swoim cappuccino. „Nie, nie. Źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi raczej o takie podziękowanie” – rzekł Ross i pocałował siedzącą obok niego Laurę. Zaróżowiona Rydel zrobiła im małą awanturę i oświadczyła, że tego nie było w umowie, więc nie zamierza spełniać ich zachcianek. Prawie wyszła z kawiarni, jednak przyjaciele w porę ją zatrzymali, przepraszając za swoje zachowanie. Ellington przez cały czas nie odezwał się nawet słowem. W końcu dotarli do kina i zajęli miejsca – para w piątym rzędzie, reszta w siódmym. Przez pięć minut nadawali reklamy. W tym czasie Ratliff i Rydel odbyli rozmowę.
- Nie wiem, co im odbiło z tymi podziękowaniami – zaczęła niepewnie blondyna.
- Tak… Przecież to nie zależy od nich, tylko od nas, prawda?
- No właśnie. Poza tym…to tylko udawanie.
Uśmiech zniknął z twarzy Ratliffa, teraz wyglądał poważnie.
- Coś się stało? – spytała zaniepokojona Rydel.
- Nie, tylko… Nigdy nie przypuszczałem, że kiedyś wplączemy się w taki zakład. No i nigdy nie przypuszczałem, że… - urwał.
-  Że? – blondyna uważnie patrzyła w jego brązowe oczy. Ell powoli zbliżył się do jej twarzy. Odgarnął spadający na czoło dziewczyny kosmyk blond włosów. Delikatnie uniósł jej podbródek i złożył na jej ustach nieśmiały pocałunek.
- Że tak mocno zakocham się w mojej Delly.
Znów ją pocałował. Rydel zamknęła oczy i położyła dłoń na jego policzku. Wtedy w jej głowie pojawiła się natrętna myśl: „Delly…To takie podobne do Kelly. On ją kochał, nie masz prawa tego zmieniać. Nie masz prawa”. Odsunęła się od niego i odwróciła głowę.
- Rydel.. – wyszeptał Ell – Co jest?
- To nie wyjdzie, rozumiesz? Nie chcę być tą, co wszystko psuje. Chcę tylko, żebyś był szczęśliwy.
- Ja już jestem szczęśliwy! – prawie krzyknął Ratliff, przyciągając ją do siebie.
- Nie mów tak, bo to nieprawda – Rydel  wyrwała się z jego objęć i wstała – Proszę, zrób coś dla mnie. Zapomnij o tym zakładzie. Zapomnij o tym, co się tu zdarzyło. Zapomnij o tym, co powiedziałeś. Tak będzie lepiej dla nas obojga – wybiegła z sali najszybciej, jak mogła. Ratliff nie próbował nawet jej zatrzymać. Tkwił w swoim krześle dalej, oszołomiony tym, co usłyszał.  

Do tego czasu nie odezwał się do niej ani słowem. Żałowała tego, co zrobiła. Ale…to było jedyne słuszne wyjście.
Postanowiła pooddychać świeżym powietrzem. Wychodząc z domu, zajrzała mimochodem do poczty. W środku były dwie koperty i jakiś świstek.
- Hmm, zobaczmy… - mruknęła przyglądając się listom – Pierwszy to rachunek za prąd, drugi to zaproszenie do…Klubu Emerytów i Rencistów?  To chyba jakaś pomyłka…o i jeszcze jeden.
Uniosła do oczu małą kartkę. Ktoś napisał na niej tłustym drukiem:

„Panna Rydel Mary Lynch proszona jest o odbiór przesyłki. Daylight Street, 13.
  Termin upływa dnia 21.12 b/r.
  Poczta MiamiMail”

 - 21 grudnia? Kurcze, to dzisiaj! – zorientowała się Rydel.
Kto mógł wysłać jej przesyłkę? I z jakiej okazji? A może to wczesny prezent gwiazdkowy od rodziców? No tak! Przecież mieszkali w Colorado, na pewno na wszelki wypadek wysłali paczki wcześniej, by przyszły idealnie na święta.  No dobrze, to trzeba po nie pójść.
Rydel skoczyła do domu po bluzę i ruszyła w stronę przystanku. Nie miała zielonego pojęcia, gdzie jest ulica Daylight, ale w końcu od czego ma się GPS w komórce.   


*gdzieś w Miami*

- Chłopcze, długo tak tu będziesz stał? Mam wezwać ochronę?
- Nie! Proszę absolutnie nikogo nie wzywać. Co w tym złego, że tu jestem?  W końcu mam do tego prawo, prawda?
- Ale od paru godzin? Na co ty czekasz?
- Na przeznaczenie – odparł chłopak i dumnie uniósł głowę,
Kobieta machnęła ręką i wróciła do swojego zajęcia…
  
***
nie jestem dobra w pisaniu "miłosnych" scenek bo wychodzą masakrycznie puste i przesłodzone -.-   ale mam nadzieje, że są do przeżycia:)

tak trochę dziwnie skończone, ale to po to, żeby utrzymwać Was w napięciu:p 
wróciłam do wątku Rydel i Ella, bo zupełnie o nich zapomnialam, bardzo za to przepraszam. 

i ogólnie przepraszam, że tak późno, ale słowa dotrzymałam - dodałam rozdział W TYM tygodniu ;)

może jutro coś dopiszę, bo w szkole właściwie nic ciekawego nie robimy.
do zobaczenia :)

~`BabyBlue




wtorek, 18 czerwca 2013

Wasza ulubiona notka :D

W Londynie było genialnie! jeśli macie chęć, mogę zamieścić parę fotek pod  następnym rozdziałem;)

a skoro już o nim mowa, obiecuję, że pojawi się w tym tygodniu.
przyznam szczerze - straaaaasznie się rozleniwiłam:p ale już biorę się za siebie.
W wakacje będę miała, że się tak wyrażę, w kij dużo czasu, więc będę regularnie dodawać rozdziały:D

narazie chcę BARDZO BARDZO BARDZO podziękować za ponad 20 000 wyświetleń!!! Nie wiem jak Wy to robicie, ale strasznie Was za to kocham :**

Nie wyobrażacie sobie nawet jaka to przyjemność - wiedzieć, że ktoś odwiedza mój blog i czyta moje opowiadanie. Jeszcze raz dziękuję <3

z tej okazji chciałabym zrobić notkę bonusową. ale to już od Was zależy, co w niej będzie. piszcie, czy wolicie zdjęcia R5 (lub konkretnych osób), gify, quizy czy coś z zupełnie innej beczki typu 10 pytań/10 odpowiedzi.

czekam na Wasze propozycje (:

~`BabyBlue

niedziela, 2 czerwca 2013

"What is going on?!"

                                                                     ***

- Zaraz, zaraz… Nie znasz Gemmy?! – wydusiła z siebie Alex.
- No, nie miałam „przyjemności” jej poznać – rzekła Raini i spojrzała ze zdziwieniem na koleżanki – Serio mówiła, że się kolegujemy?
- Tak. Rzekomo poznałyście się przypadkiem, na premierze „Muppetsów” – prychnęła Laura.
- Jakoś sobie nie przypominam, żebym zapoznawała się z jakąś rudą wiedźmą. Wiem tylko, że kiepsko wspominam tamto miejsce. Kiepsko, to nawet mało powiedziane.
- Tak, tak. Byłaś odcięta od świata na całe trzy dni, wielkie mi halo. Mamy tu poważniejszy problem – odparła zgryźliwie brunetka.
- Spoko, nie denerwuj się tak – Raini była trochę zaskoczona gwałtownością przyjaciółki.
- Słuchajcie, trzeba coś z tym zrobić. Nie możemy pozwolić, żeby jakaś dziunia odbiła nam chłopaków  - zabrała głos Alex.
W tym momencie towarzyszki spojrzały na nią w taki sposób, jakby złapały ją na gorącym uczynku.
- „Nam”? Czyli jednak jest coś na rzeczy między tobą a Charliem? – spytała chytrze czarnowłosa.    
Alex zarumieniła się.
- Nnnie, no co wy. Nie mam czasu zaprzątać sobie głowy chłoptasiami. Przynajmniej na razie. A Charlie to tylko przyjaciel.
- Zawsze tak mówisz – zauważyła Laura – To już się robi nudne.
- Nudne to się robią wasze docinki – Alex wzruszyła ramionami i dodała  – Mówiąc „odbiła nam chłopaków” miałam na myśli chłopaków z naszej paczki, a nie… wybranków serca.
-  Że też na to nie wpadłyśmy – odparła ironicznie Raini.
- Wiecie co, może zamiast się kłócić, chodźmy do studia?  - zaproponowała Laura.
 - Dobry pomysł – podchwyciła Alex - I tak miałam zamiar porozmawiać z Jessy.
- Okej, to zbieramy się – zarządziła Raini i podniosła się z krzesła.

Pół godziny później były już w budynku StarWork Company. Tam, idąc po schodach zderzyły się z pędzącym prosto na nie Calumem.
- Jak ty chodzisz, pajacu?!  - krzyknęła Raini.
- Co? Aa…sorki, Ray. Śpieszę się. Ross prosił, żebym wyprowadził za niego Pixie, bo dziś nie ma czasu.
- Nie ma czasu? Ciekawe... A wiesz, gdzie on teraz jest? – spytała Laura, krzyżując ręce.
- Emm… No, u Charliego przecież – zmieszał się Calum.
Alex uniosła brwi.
- Czyżby? A od kiedy Ross zna jego adres? Bo coś sobie nie przypominam, żeby Charlie kiedykolwiek mu go podawał…
- Przyznaj się, ukrywasz coś przed nami? – spytała Raini, rzucając mu groźne spojrzenia.
- Dziewczyny!  - rudzielec uniósł ręce w geście obrony - Co wy takie agresywne dziś jesteście? Ja nic nie wiem. Mam tylko wyprowadzić pieska na spacer.
- Dobra, dajmy mu spokój – westchnęła Alex – Ten piegus i tak nam nic nie powie.
- Powinienem się obrazić za to przezwisko, ale za bardzo kocham swoje piegi –rzekł dumnie Calum – Swoją  drogą, to dosyć ciekawe. Bo Gemma jest tak samo ruda jak ja i nie ma ani jednego piega…
- COŚ TY POWIEDZIAŁ? – krzyknęły jednocześnie dziewczęta.
Nastolatek natychmiast zatkał sobie usta ręką, po czym wybełkotał coś w stylu „muszę lecieć” i pognał w kierunku wyjścia.
- No proszę, czyli jednak się z nią widuje – powiedziała łamiącym się głosem Laura.
- Spokojnie, to jeszcze nic nie znaczy. Ross ma swój rozum. Za długo o ciebie walczył, żeby ulec pierwszej lepszej pannie – pocieszała ją Raini.
- Zadzwonię do Charliego – rzekła lekko zaniepokojona Alex i powoli wydobyła z kieszeni komórkę. Miała nadzieję, że usłyszy po drugiej stronie słuchawki dobrze jej znany głos. Pięć sygnałów… Cisza…

Wkrótce potem dziewczęta rozeszły się do domów. Alex została w StarWork Company, by porozmawiać z Jessy. Weszła na trzecie piętro i zatrzymała się przed biurem kobiety. Lekko zapukała do drzwi, a gdy otrzymała głośne „proszę!”, nacisnęła klamkę. Jessy siedziała w skórzanym fotelu. Jej biurko wprost uginało się od nawału papierzysk. Alex obawiała się, że sympatyczna kierowniczka nie będzie miała czasu na wysłuchanie tak długiej i skomplikowanej sprawy. Ale na szczęście jej obawy okazały się zbyteczne. Gdy tylko weszła do pokoju, Jessy uniosła głowę i obdarzyła ją szerokim uśmiechem.  
- Alex! Miło cię widzieć, proszę, usiądź.
- Dziękuję – odparła dziewczyna i spoczęła w fotelu przed biurkiem kobiety – Mam do pani pewną sprawę. To może zająć chwilę, a widzę, że ma pani dużo pracy.
- Oj, nie przejmuj się tą koszmarną stertą papierów – machnęła ręką Jessy – przejrzenie ich zleciłam komu innemu. Szkoda tylko, że ten „ktoś” spóźnia się już drugą godzinę. Z nudów zaczęłam przeglądać to i owo. Prawdę mówiąc, jestem ci bardzo wdzięczna, że przerwałaś mi to arcyciekawe zajęcie.
- Nie ma sprawy  - zaśmiała się Alex.
- To o czym chciałaś ze mną pogadać? Zamieniam się w słuch.
Nastolatka spoważniała, wzięła głęboki oddech i zaczęła opowiadać...

***

Króciutki, ale mam wytłumaczenie - jadę na calutki tydzień do Londynu (wyjazd jutro - pobudka o 5 rano -.-) 

 wolałam dodać teraz, bo nie chciałam, żebyście znów czekali 3 tygodnie na następny ;)

trzymajcie się!! :**

~`BabyBlue