Łączna liczba wyświetleń

piątek, 19 października 2012

"So confused..."

                                                                         ***

 „Jak on mógł?! Jak mógł mi to zrobić? Po tym wszystkim, co razem przeszliśmy?” – krążyło po głowie Laury. Leżąc nieruchomo z oczami zwróconymi na sufit dokonywała małej retrospekcji. Dobrze pamiętała pierwsze spotkanie z tym uroczym blondynem. Mieli wtedy dwanaście, może trzynaście lat.  Nowa szkoła, zupełnie obcy ludzie. Tułała się po korytarzach, bojąc się odezwać do kogokolwiek. O tak, była wtedy bardzo nieśmiała. Pewnego razu zaspała i wyszła później z domu. Zostały dwie minuty do dzwonka, a sala matematyczna położona była na trzecim piętrze. Spiesząc się, nie zauważyła idącego w przeciwnym kierunku chłopca o jasnych włosach i zderzyła się z nim. Oczywiście wszystkie książki wyleciały jej z rąk. Klnąc w duchu przeprosiła chłopaka i zabrała się do zbierania swoich rzeczy. Wtedy on uśmiechnął się, schylił i zaczął jej pomagać. Uniosła głowę i spojrzała prosto w jego brązowe oczy. Coś ją tknęło,  coś jakby… jej serce zaczęło nagle bić dwa razy szybciej. Wtedy jeszcze nie rozumiała, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. Wreszcie wstali, a on, podając jej książki rzekł z typowym dla niego humorem: „Wiesz… Następnym razem mnie ostrzeż, jak znów będziesz chciała na mnie wpaść”. Ten miły, ciepły głos sprawił, że mimowolnie nogi się pod nią ugięły.

Potem Laura dowiedziała się, że sympatyczny chłopak jest z nią w klasie (jak to się stało, że nigdy wcześniej go nie zauważyła?), ma na imię Ross i, tak samo jak ona, nie znosi matematyki. Skończyło się na tym, że oboje porządnie spóźnili się na lekcje, co zostało skwapliwie odnotowane przez ich surową nauczycielkę - panią Grips. Na drugi dzień znów spotkali się w tym samym miejscu (tym razem się ze sobą nie zderzyli). Miłe pogawędki z Rossem, który uznawany był za największe  ciacho klasowe, wkrótce wzbudziły zazdrość koleżanek Laury. Przestały się do niej odzywać, a gdy tylko przechodziła obok nich, wymieniały między sobą złośliwe uwagi. Jeśli chodzi o chłopców (bardzo dziecinnych jak na swój wiek), ogłosili Laurę i Rossa oficjalną „parą klasową”, nazywając ich w skrócie Raura. Rzeczywiście, po paru miesiącach znajomości zaczęli ze sobą chodzić. Było cudownie – trzymali się za ręce, chodzili do kina, restauracji, pokazał jej także uroczy zakątek, który stał się stałym miejscem ich spotkań.
Był to mały zagajnik, pośrodku którego znajdowała się polana pełna kwiatów. Rósł tam rozłożysty dąb dający przyjemny cień latem. Często pod nim przesiadywali, rozmawiali, uczyli się lub po prostu – milczeli wpatrując się w błękit nieba. Zdarzyło się parę razy, że zostawali w zagajniku aż do wieczora, kiedy na niebo powoli wypełzał srebrny księżyc, a tu i ówdzie pojawiały się gwiazdki. Objęci, czuli się w pełni szczęśliwi, że mają siebie. Laura często powtarzała, że nie chce, by nastał poranek. Wolała, by każda chwila spędzona z Rossem trwała wiecznie. On zaś twierdził, że nie wyobraża sobie życia bez niej.

Wszystko zaczęło się psuć w lutym,  kiedy zbliżały się Walentynki. Zazdrosne dziewczyny, które dotychczas nazywały się jej „przyjaciółkami”, uknuły złośliwy plan.  Znalazłszy bluzę Rossa, wsadziły do jednej z kieszeni karteczkę z napisem „Spotkamy się jutro, kochanie? Czekam tam, gdzie zawsze:* ~`Emma”.
W rozmowie z Laurą próbowały ją nabrać, że Ross ją zdradza. Kiedy ona nie uwierzyła, jedna z nich powiedziała:” Nie wierzysz nam? Sprawdź chociażby jego kieszenie… Przekonasz się, że nie jest z tobą szczery i po prostu chce się zabawić twoim kosztem”. Laura wzruszyła ramionami, podeszła do szafki chłopaka, wzięła pierwszą lepszą bluzę i potrząsnęła nią. Z kieszeni wypadły liściki miłosne od różnych dziewczyn podobne treścią do karteczki od ”Emmy”. Uwierzyła! Naprawdę uwierzyła, że Ross ją zdradza! Nie reagowała na jego zaczepki, pytania. Nie odbierała telefonów, nie odpisywała na smsy. Sprawę pogorszył fakt, że pewnego razu przypadkiem zauważyła Rossa obejmującego inną dziewczynę (wtedy jeszcze nie znała Rydel – jego siostry). Czuła się oszukana. Na szczęście w końcu za namową Daphne ( jej najwierniejsza przyjaciółka, na której zawsze mogła polegać)  spotkała się z Rossem i pozwoliła mu wyjaścić nieporozumienie. Długo, długo przepraszał i przekonywał ją, że aferę z liścikami wymyśliły jej zazdrosne koleżanki. Przebaczyła mu, bo mu ufała. 

Parę miesięcy później Laurę spotkał  potężny cios – rodzice powiedzieli, że mają w planach przeprowadzkę do Miami, by jej starsza siostra, Vanessa, kontynuowała naukę w jednej z prestiżowych szkół aktorskich. Dziewczyna nie mogła uwierzyć własnym uszom – po roku szkolnym spędzonym u boku  najcudowniejszego chłopaka na Ziemi miała - ot tak po prostu – zniknąć z jego życia? Nie, to do niej nie przemawiało. Próbowała wszystkiego, by przekonać rodziców do zmiany zdania. Wyznała im,  jak bardzo kocha Rossa i nie wyobraża sobie rozstania z nim. Bez skutku – tata tylko wzruszył ramionami, a mama stwierdziła, że Laura „w Miami na pewno pozna wielu przystojnych chłopców”. 

Długo ukrywała przed Rossem tragiczną wiadomość, ale w końcu nadszedł czas rozstania, nie można było tego dłużej trzymać w tajemnicy. Siedzieli pod starym dębem, dzień chylił się już ku końcowi.
„ Ross, muszę ci coś powiedzieć...Ja..wyjeżdżam na stałe do Miami…Tak bardzo nie chcę się rozstawać, ale rodzice, oni…” „Kiedy masz wyjazd?” – przerwał jej. Czuła w jego głosie napięcie. „Jutro wieczorem” – odpowiedziała. Milcząc, powoli wstał i zaczął nerwowo przechadzać się po polanie. Nagle złapał ją za ramiona i silnie nimi potrząsnął: „Mówisz mi o tym dopiero teraz?! Nie chcę, słyszysz?! Nie puszczę cię nigdzie!”. Dziewczyna wybuchła płaczem:
„Nie rozumiesz?” – szlochała – „Muszę wyjechać! Próbowałam ich przekonać, ale oni się nie zgodzili. Muszę wyjechać!”. Ross nie rozumiał, bo nie chciał zrozumieć. Najwyraźniej nie mogło dotrzeć do niego, że jego dziewczyna wyjeżdża, że to koniec ich związku. Wstał, posłał jej ostatnie spojrzenie i znikł. Nie próbowała nawet za nim biec. Poczuła ostry ból w sercu, jakby ktoś rozkrajał je na połówki. Tak właśnie wyglądało ostatnie spotkanie z Rossem przed jej przeprowadzką. Nie widziała go w dzień wyjazdu, nie odbierał jej telefonów, nie odpisywał. Odezwał się dopiero parę tygodni później. Zadzwonił do niej koło północy. Miał zmieniony, sztywny głos. Żal kolejny raz ścisnął serce Laury, ale wiedziała, że tak musi być – powoli niknie to, co było kiedyś. Później raz, czy dwa razy się spotkali, pisał coraz rzadziej i rzadziej. Ale ona nigdy o nim nie zapomniała, na dobre zagnieździły się w jej pamięci rysy twarzy, głos, urywki rozmów, gesty… 

Kto by pomyślał, ze los będzie dla niej taki łaskawy – po roku spędzonym w Miami poszła za przykładem siostry i sama zaczęła uczyć się aktorstwa. Miała do tego prawdziwą smykałkę, a rodzice z dumą podziwiali, jak się rozwija i odnosi kolejne sukcesy. Pewnego razu zgłosiła się na casting do nowego serialu dla młodzieży  - „Austin&Ally”. Nie zwróciła uwagi na listę pozostałych kandydatów. Po tygodniu Zadzwoniła do niej Jessy i poinformowała ją, że została przyjęta! Cieszyła się jak dziecko, z całą rodziną świętowała owy dzień. Podzieliła się radością z Daphne, z którą stale kontaktowała się przez Skypa. Tydzień później nastał pierwszy dzień pracy na planie serialu. Czas najwyższy, by poznać ludzi, z którymi się będzie współpracowało. Weszła do budynku StarWork Company, podniosła wzrok i… oniemiała z wrażenia! Nieopodal, obok wysokiego rudzielca stał sobowtór Rossa! A przynajmniej tak jej się zdawało, bo trudno byo uwierzyć w to, że on sam dostał rolę w serialu. Zmusiła się do zrobienia paru kroków. Nadal z uwagą przyglądała się blondynowi. Dotarł do jej uszu jakże znajomy głos! „Znasz już może tę dziewczynę, która będzie grała Ally? ” . „ To…jjja” – rzekła powoli Laura. Chłopcy obrócili głowy w jej stronę. Poznał ją!
„Laura?! Co ty tu robisz? Tu, w Miami?”
„Hmm. Już zapomniałeś? Ja tu mieszkam…”
„Nie zapomniałem…nigdy”
Nie podobało jej się pełne swoistej urazy spojrzenie Rossa. W ogóle, zmienił się. Urósł, rysy jego twarzy wyostrzyły się, nie był już tym uroczym trzynastolatkiem, jakim był niegdyś. A najgorszy był ton, z jakim się do niej zwracał – zupełnie obojętny. Jakby to, co zaszło między nimi kiedyś, w ogóle się nie wydarzyło!
Po paru miesiącach wszystko się zmieniło. Nie wrócili do siebie, ale normalnie rozmawiali, żartowali. Zaprzyjaźnili się i dobrze układała im się współpraca na planie. Laura była zszokowana, jak szybko była w stanie przejść na taki układ – stosunki tylko i wyłącznie przyjacielskie. Nie próbowała niczego zmieniać, bo – o dziwo- sama powoli zapominała o łączącym ich kiedyś uczuciu. Poznała miłego chłopca – Codiego. Pracował na planie serialu jako młodszy asystent Jessy i Toma. Ross pozostał wolny, ale w żaden sposób nie był zazdrosny o Laurę. Pomyślała więc, że kiedy i on pozna jakąś dziewczynę, nie wywrze to na niej większego wrażenia. Myliła się. Zjawiła się Alex, a uczucie do Rossa uderzyło w Laurę z podwójną siłą. Nie mogła znieść tych ich żarcików, przekomarzań, sprzeczek. Ross znał Alex ledwo tydzień, a już wyglądał na zakochanego w niej po uszy.
Rozmowa, którą przed chwilą odbył z Rydel, sprawiła jej zawód, bo sądziła, że mimo wszystko wciąż tlą się w nim wspomnienia. Kiedy trzymał jej rękę, mówiąc o starych, dobrych czasach…Teraz jednak pewna była, że miała złudne nadzieje.                    

                                                                                        ***
Alex leżała z przymkniętymi oczami. Właśnie rozmyślała o tym, co powiedziała. Może odrobinę przesadziła? Nie powinna była wspominać mu o Laurze. Zależało jej na Rossie, a nie chciała, by poczuł się urażony. Z drugiej strony zła była na niego za to, że taił przed nią swój związek z brunetką…
Naraz usłyszała delikatne pukanie do drzwi. Po chwili na salę wszedł nie kto inny jak on – wysoki blondyn, obiekt westchnień Alex.
- Hej, śpisz, czy może nie śpisz? – spytał, zamykając ostrożnie drzwi.
- Śpię – burknęła Alex – Co się stało? Przyszedłeś się kłócić?
- Nie. Wręcz przeciwnie – uśmiechnął się Ross – przyszedłem, bo chciałem po prostu porozmawiać.
- Wiesz, że jutro już mnie wypisują?  - przerwała mu Alex – Dzwoniła do mnie mama, przyjadą po mnie z samego rana.
-   To świetnie! Będziemy mogli wreszcie dokończyć kręcenie sceny z tobą i mną.
- Tylko, że – tu Alex westchnęła patrząc w okno – Pojutrze wyjeżdżam. Wracam do Anglii, nie pamiętasz?
- Przecież masz przedłużenie umowy do końca miesiąca! Producenci zapłacili za twój pobyt na planie.
- A co z moimi rodzicami? Mają wrócić beze mnie? Nawet jeszcze z nimi nie rozmawiałam na ten temat.
- Będziesz miała okazję wyjaśnić im całą sytuację jutro, jak po ciebie przyjadą. Powiedz im, że to tylko „eksperyment”. Jeśli się powiedzie, kto wie, może na stałe zostaniesz w Miami – uśmiechnął się Ross.
- Na stałe? Nie znasz moich rodziców?  - zmarszczyła nos Alex – Już się boję ich reakcji.
Ponownie skierowała wzrok na okno i uważnie przyglądając się jasnemu księżycowi, dodała sennie:
- Nie chcę, by nastał poranek…
Ross podskoczył w miejscu. Zaraz, zaraz. Gdzieś już słyszał te słowa…
 „Laura!” – krzyknęło coś w jego głowie.
- Ej, wszystko w porządku? – spytała Alex.       
Za późno. Alex nieświadomie uruchomiła skrywane w pamięci wspomnienia. Polana, noc taka jak dzisiejsza – gwiaździsta, rozjaśniona blaskiem księżyca. On i Laura, przytuleni, szczęśliwi… Próbował odgonić od siebie ten obraz, schować go na powrót tam, gdzie był, zapomnieć. Ale nie mógł.
- Tak, wszystko okej. – odparł ze sztucznym uśmiechem.
- To.. co mi chciałeś powiedzieć, zanim ci zupełnie chamsko przerwałam? – spytała dziewczyna wyczekująco.
- Ja…eem. Chciałem.. – jąkał się Ross.
Spojrzał w oczy Alex. Były koloru orzecha, zupełnie jak oczy Laury! Nie, tego już za wiele.
- Nie mogę  - wykrztusił z siebie i szybko wyszedł, pozostawiając osłupiałą dziewczynę samą.

                                                                    
                                                                   ***
uff ciężki rozdział -  pisałam go nieprzerywanie przez 4 godziny!
Podoba Wam się, jak rozwinęłam wątek? piszcie niżej swoje opinie :) 

z góry dzięki za komentarze, kolejny rozdział za tydzień :]

~`BabyBlue :*



34 komentarze:

  1. Po prostu rewelacja ! ;D
    Jak czytam Twoje rozdziały, to czuję się jak by to wszystko na prawdę się działo ;p.
    A z każdym tygodniem, jest coraz ciężej wyczekiwać kolejnego rozdziału. Mam nadzieję, że w dłuższych szkolnych będziesz częściej pisała? ;)
    Zapraszam na mojego bloga www.bettertogether.crazylife.pl ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie!
    Coś czuje, że Laura jest zazdrosna a Ross w sobie tłumi uczucia do niej! Już mnie ciekawość zżera a ja jestem wypełniona radością! Może jednak coś będzie z "Raurą":D.
    Czekam na następny rozdział! A i może będziez miała czas aby napisać wcześniej!

    OdpowiedzUsuń
  3. super! mi siępodoba, i cały czas mam nerwa, kto z kim będzie!
    zapraszam na mojego bloga: http://doubletakerosslynch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już chyba wystarczająco dużo napisałam o tym rozdziale w komentarzu wyższej ;d. A chciałam tylko zaprosić na mojego bloga, jest już trzeci rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisz szybciej! Jestem strasznie ciekawa co zrobi Ross mam nadzieje , że pójdzie do Laury:D Codziennie sprawdzam tego bloga po 20 razy myśląc, że coś dodasz:
    austin-story-ally.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie, czy jest jakaś możliwość, abyś informowała o nowych postach? Np. przez GG.

    OdpowiedzUsuń
  7. tak, jak najbardziej. jeśli chcecie być informowane o nowych rozdziałach, napiszcie mi swoje maile lub GG.

    jakby co mój GG:
    42679731
    ~`BabyBlue

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też tego bloga kocham! Jej nie mogę się doczekać piątku:D Zapraszam też do mnie jest już nowy rozdział:
    austin-story-ally.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też chce już piątek ;d. Nie mogę się doczekać rozdziału nowego na tym blogu i jeszcze na tym o Austinie i Ally i na tym o Rossie i Cassidy :D po prostu kocham te blogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej u mnie już wczoraj dodałam:D
      austin-story-ally.blogspot.com

      Usuń
  10. Wolałabym aby Ross był z Alex . Bardzo , bardzo proszę aby Ross był z nią a nie z Laurą . Świetnie piszesz ale teraz zaczyna się robić smutno . Każdy ma swoją opinię , ja ma taką . Pozdrawiam . <3 ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja cię bardzo bardzo błagam żeby nasz boski Ross był z Laurą ;3

    OdpowiedzUsuń
  12. i tutaj przypomina mi się przysłowie - "jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził" :p

    cieszę się, że większość jest zadowolona z przebiegu akcji, ale... jeszcze nie wiadomo co będzie dalej ;)
    najlepsze mimo wszystko jest oczekiwanie. a rozdział pojawi się jutro późnym popołudniem bądź rano w sobotę

    ~BabyBlue <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszam na mojego bloga!!
    Notka BONUSOWA:
    -ikony
    -mini konkurs
    Mam nadzieję, że wejdziesz ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie błagam niech Ross będzie z Alex proszę ! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudny nowy motyw < 33 mam nadzieję, że dodasz nowy rozdział rano ;D.
    A zajżysz do mnie ? ;3
    www.better--together.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy nowy rozdział? Miał być dzisiaj rano :<

    OdpowiedzUsuń
  17. wiem, wiem, i bardzo Was za to przepraszam, po prostu się nie wyrobiłam :(
    jutro też niestety nie będę miała czasu, muszę się uczyć do konkursu z biologii i testu z francuskiego.

    ale za to mogę Was zapewnić, że w tym tygodniu po środzie ukarzą się dwa dłuuugie rozdziały ;)
    btw, podoba Wam się nowy czarnym motyw bloga? ;)

    do DarkAngel - przeczytała parę Twoich rozdziałów, ale tak się wciągnęłam, że zapomniałam zostawić komentarz. pisz dalej, pisz, bo jestem bardzo ciekawa co będzie dalej. masz talent ! :)
    ~`BabyBlue

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję :).
    Już się nie mogę doczekać nowego rozdziału ;).

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy nowy rozdział? Takk strasznie chcę żeby Ross był z Alex . ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jesteś niesprawiedliwa! Obiecujesz nowy rozdział i go nie ma!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też jestem troszkę zła, że jeszcze nie ma nowego rozdziału, ale to nie znaczy zaraz, że autorka jest niesprawiedliwa. Zrozum, że może po prostu nie ma czasu. Nie może wszystkiego rzucić dla bloga. Od poniedziałku do środy była szkoła, a dziś jest święto, więc może jest u rodziny albo rodzina jest u niej, a nie wypada zostawić wszystkich i siedzieć sobie na komputerze. ;)
    www.better--together.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedy nowy rozdział??? :D Pozdrawiam Kasia . ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. DarkAngel dziękuję za wsparcie:)
    przepraszam Was, ale faktycznie, byłam u rodziny, a raczej to rodzina była u mnie. Poza tym święto, więc byłam w kościele i na cmentarzu, więc można powiedzieć, że cały dzień miałam zajęty. A czasu naprawdę mało :(
    rozdział zaczynam pisać dzisiaj, jutro skończę i jutro na 100% się pojawi, nawet jeśli będzie krótki.

    dajcie mi tylko troszkę czasu.
    ~`babyBlue:*

    OdpowiedzUsuń
  24. krótki :'(
    szkoda! ;(
    ale ważne ze będzie, szykuje s.e na długii! '_
    pies99

    OdpowiedzUsuń
  25. No nie super ! Nie no fajnie piszesz ale ja wole Alex ! Tsaaa , fajnie pewnie pobiegnie do Laury . Czemu musicie zawsze łączyć Rossa z Laurą . Masakraa . Trzymam kciuki z Alex ! Team Alex ! ;*** Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  26. Boże jakie to piękne! Prawie się popłakałam po wspomnieniach Laury :'( Takie to smutne! Żal mi tej parki (w dobrym znaczeniu) :'( :'( :'(
    ~Megan

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie ! Tylko nie z tą pindą !! Niech on z Alex będzie !

    OdpowiedzUsuń